Święta jak to święta szybko minęły w rodzinnym gronie- zaliczylismy 2Wigilie druga Arusowi się bardziej podobała,bo była jego ukochana psia siostra Alexis (7letni maltańczyk) 😁 I były harce wokół choinki😂😂 Sylwestra spędziliśmy w kuchni,leżąc na podłodze- petardy to zdecydowanie nie Nasza bajka😂😑 (Ach ojciec musiał mnie gonić przed świętami,bo mnie puścił do kumpli na wygłupy a akurat ktoś narobił szałasu tym straszydłem i uciekałem w siną dal,lecz obawa życia bez rodziców mnie wyrwała ze szponów ucieczki. A matka ojcu mówiła: nie puszczaj go,bo mogą strzelać, ale wiadomo matki nikt nie słucha 😂😂) Początek roku mijał troszkę stresowo w obawie o petardy, ale przecież każdego dnia walczymy z różnymi lękami 🙂 Luty był tak krótki, że nawet nie wiemy co robiliśmy 😂🤣 W marcu pojawiły się u Arusa pierwsze problemy z brzuszkiem- miał biegunkę w ciągu dnia a w nocy zaczął wymiotować tak,że dosłownie stał i mu leciała woda z mordki.. Zapakowalismy się do samochodu i pojechaliśmy na Bemowo do całodobowej kliniki. (Oczywiście starzy w maskach jak wariaci,strasznie nie lubię tych masek a ludzie je noszą 😑) W klinice dostaliśmy zastrzyk przeciwwymiotny i informację, że pewnie coś Arus zjadł bądź polizał. Wróciliśmy padnięci o 2 w nocy do domu. Przez 2dni było lepiej po czym sytuacja się powtórzyła…
